Kojarzycie te ekspertki od rozwijania sociali? Te, które na własnych kontach mają po 300 obserwujących ale mówią, że nie zależy im na rozwoju własnego konta? Chcą wyłącznie dzielić się swoją magiczną, absolutnie skuteczną wiedzą z innymi. I to wolontaryjnie. Chyba że chcecie dostać jeszcze więcej magicznej wiedzy, takiej która NAPRAWDĘ zmieni wasze życie, to kupcie ich kurs online.
Jak się raz oglądnie taką rolkę i nie przewinie jej wystarczająco szybko, jak algorytm zapamięta, że się tym zainteresowaliśmy, to pozamiatane. Będą wyskakiwać z każdego zakątka i z każdej szczeliny. I jeszcze spoko, jakby przy okazji tego wyskakiwania mówiły nam coś użytecznego… ale tego nie robią, bo ich rady sprowadzają się do „używaj trendującej muzyki”, „publikuj regularnie” i „używaj call to action”.
W ramach buntu wobec tych treści piorących mózg stworzyłam listę swoich „sposobów” – a może raczej spostrzeżeń – które na przestrzeni roku pozwoliły mi zbudować społeczność 50 tysięcy zaangażowanych odbiorców.
Idea, przekaz, pomysł – okej, do tego też kiedyś dojdziemy, ale zakładając że go macie – a pewnie macie, skoro coś próbujecie kleić w tych socialach – póki co zajmiemy się praktyką.

1. Jakość video. Standardy rosną, content creatorzy nagrywają świetnymi aparatami albo wynajmują ekipy filmowe do nagrywania rolek. Nie mówię że musicie to robić, ale musicie mieć na uwadze że video w jakości 420p większość osób przewinie nawet jeśli jego treść, którą usłyszeliby i zobaczyli za kilka sekund, mogła odmienić ich życie. Jesteśmy próżni, lubimy to co ładne. W filmiku na youtube mówiłam sporo o różnicy między nagrywaniem telefonami z androidem vs iphonem – zajrzyjcie, jeśli chcecie wiedzieć więcej.
Podsumowując –starszy iphone będzie tworzyć lepszej jakości rolki niż nowiutki android. A dlaczego – tego się dowiecie w filmiku.
Oczywiście nikt nie musi biec do sklepu po najnowszy model iphone, żeby móc w ogóle zacząć cokolwiek nagrywać, ale jeśli chcecie w to iść na dłużej i na poważnie, warto będzie się zainteresować tematem. A na początek, kiedy nagrywacie tym co macie, pamiętajcie:
- Światło. Najlepsze aparaty zrobią słabe zdjęcia i filmy w słabym świetle, a najgorsze – zrobią spoko zdjęcia i filmy w dobrym świetle J na początek (zanim zaczniemy bawić się różnymi wariantami ;)) pamiętajmy, że źródło światła chcemy mieć za kamerą. Czyli na przykład – telefon na statywie ustawiamy na parapecie, zwrócony do pokoju, a sami jesteśmy jakiś metr od okna. W ten sposób aparat łapie dużo światła i generuje ładny obraz. Może być ciężko nagrać coś w dobrej jakości kiedy jest już wieczorna szarówka, więc dobrze jest zdążyć to zrobić za dnia.A co ze sztucznym światłem? Zależy z jakim. Z trzeba profesjonalnymi lampami studyjnymi – luzik J z lampką biurową niekoniecznie. Nigdy nie będzie to tak dobry efekt, jak naturalne, dzienne światło.Jeśli macie genialny pomysł do zrealizowania już, teraz, natychmiast – realizujcie, nawet jeśli to środek nocy. Nie ma co pozwalać uciekać wenie i pomysłowi. Ale jeśli myślicie o nagrywkach do przodu, macie coś w planach, to polecam wrzucić to w kalendarz w ciągu dnia.

- Jeśli macie możliwość podglądu na smartwatchu (znowu, iphone + apple watch to faworyzowane kombo) tego, co „widzi” aparat w telefonie, to świetnie – możecie na bieżąco kontrolować, czy na przykład nie wyszliście z kadru. No bo bywa tak że się naprodukujemy, nagadamy, a później okazuje się że widać nam było tylko pół twarzy J to wymaga odrobiny wyczucia i wprawy, ale jeśli już postawiliśmy ten telefon na statywie na parapecie, włączmy nagrywanie na kilka sekund, ustawmy się mniej wiecej tak, jak to ma być na naszym wymyślonym video. Wyłączmy nagrywanie i sprawdźmy, czy wygląda to okej. Jeśli tak – starajmy się później usadowić w tym samym miejscu. Można sobie „oznaczyć” jakoś na przykład miejsce na podłodze w którym mamy stać, żeby nas było w całości widać w kadrze, nakleić mały kawałek taśmy czy coś.
- Nie muszę mówić, że tylni aparat ma milion razy lepszą jakość niż przedni, no nie? Czasami kusi nagrywać przednim bo się widzimy i jest prościej, ale cena za ulegnięcie tej pokusie to o wiele gorsza jakość.
2. Jakość audio. Zależy co nagrywacie – jeśli Wasz kontent nie zawiera „gadanych” treści tylko video z podłożoną muzyką, to się tym nie musicie przejmować. Jeśli jednak ma być Was słychać, upewnijcie się że słychać dobrze. Mówiąc do telefonu z pół metra lub metra w cichym pokoju w mieszkaniu będzie okej, ale jeśli chcecie nagrać coś innego niż typowa pogadanka do kamery, może być ciężej. Telefon na parapecie, kadr na nas w kącie pokoju, daleko od telefonu… i każde słowo, jakie powiemy będzie ciche i z echem. Jeśli często mają się zdarzać takie nagrywki, warto zaopatrzyć się w mikrofon krawatowy. Są coraz popularniejsze – nie bez powodu, bo jakość to niebo a ziemia. Ja używam Rode Wireless GO, wydałam na niego około 1000 zł, od roku służy bardzo dobrze. No i znowu – nie mówię, że musicie iść po mikrofon zanim w ogóle założycie konto na insta, ale że warto o tym pomyśleć w przyszłości.
Protip: w pokoju, w którym „niewiele jest” – na przykład w naszym obecnym pokoju dziennym/biurze mamy tylko 2 biurka, krzesła i komodę – będzie pogłos. W pokoju, w którym coś jest – na przykład sypialnia, gdzie mamy duże łóżko, fotel, regały na ksiażki, szafę – pogłosu nie ma. Nie muszę mówić, gdzie nagrywam voiceovery do rolek 🙂

3. Attention span. Niestety, jest obecnie u ludzi bardzo krótki – tiktok to spowodował. Średnio po 2-3 sekundach przewijamy filmik, jeśli nas nie zainteresuje. Tak więc mamy 2-3 sekundy na złapanie uwagi osoby, której się wyświetlimy, powiedzmy, w proponowanych. Nie ma sensu zaczynać rolki od przedstawienia się i opowiedzenia o sobie – ludzi to nie interesuje. Brzydko mówiąc, my ich nie interesujemy. Interesuje ich korzyść, jaką oni mogą odnieść dzięki oglądnięciu naszej rolki, niezależnie od tego czy będzie to wyrzucik dopaminy, czy dobra rada, coś śmiesznego, ciekawego, mądrego. Musimy bardzo szybko pokazać im co mamy do zaoferowania. Można stosować clickbaity, ale powoli ludzie się na nie uodparniają – i zamiast clickbaita wolą od razu wiedzieć, co czeka na nich w naszym filmiku. Musimy im to pokazać i to w taki sposób, żeby zostali na dłużej, a najlepiej do końca J to zwiększa potencjał na wybicie się rolki. Nie ma oczywiście przymusu, można robić powolne i spokojne rolki, być może takie będą świetnie odbierane przez naszych obecnych odbiorców ale według bezwzględnego prawa algorytmu, mają niewielkie szanse na pójście dalej w świat.
To samo tyczy się długiego zastanawiania się między słowami, zawiłych zdań, nudnych przerw. Niestety, ale w social mediach obecnie musi być szybko, treściwie i dynamicznie.
4. Łapanie pomysłów póki są
Pewnie nie tylko mi się zdarza, że jakiś ciekawy pomysł albo jego urywek przychodzi mi do głowy w najdziwniejszym możliwym momencie – i mało kiedy jest to moment kiedy mogę od razu iść i ten pomysł (na przykład na rolkę) zrealizować. Polecam w takich sytuacjach na szybko zapisać ów pomysł w telefonie (albo czymkolwiek innym, ale telefon wypada chyba najwyżej w rankingu rzeczy, które zawsze mamy przy sobie). Nieważne, czy to pełen scenariusz czy jakiś urywek zdania – zapiszmy.

5. Uporządkowanie pomysłów
Żeby nie robić śmietnika z notatnika w telefonie, fajnie jest stworzyć jakąś bardziej usystematyzowaną listę pomysłów – na przykład co jakiś czas przepisać te „szybkie myśli” z telefonu na w inne miejsce, w miarę je uściślając. Wtedy, jeśli zdarzy się moment, że nie do końca wiemy co nagrać, co zrobić, co wrzucić, mamy jakąś listę inspiracji i punktów wyjścia.
6. Hurtownia
Mając listę, można umiejętnie wymyślić, co by tu można nagrać za jednym zamachem. Być może potrzebujemy kilku ujęć z jakimś ładnym widoczkiem, więc jak już idziemy upolować ładny widoczek, miejmy w pamięci że chcemy nagrać tam 3 filmiki (a nie jeden), i na przykład jeden w czapce, drugi bez, a trzeci w samym swetrze a nie w kurtce. Luźny przykład, ale rozumiecie o co chodzi – zamiast kilka razy iść na wycieczkę albo rozkładać stanowisko do nagrywania w domu, można to skondensować w jedno, jeśli dokładnie wiemy co chcemy nagrać.

7. Kolejna rzecz, jaką należy mieć, to wy&ebane. Serio. Będzie tak, że materiał nad którym spędziliśmy długie godziny i uważamy, że to nasze dzieło życia, w ogóle się nie wybije. Będzie też tak że jakaś zapchajdziura nagrana w kilka sekund stanie się viralem. Niestety ale w social mediach nie zawsze nasze zaangażowanie w stworzenie jakiejś treści idzie w parze z zaangażowaniem od odbiorców pod tą treścią. Trzeba mieć tego świadomość, trzeba się na to uodpornić.
8. Jeden prosty trick na zaangażowaną społeczność. Żeby mieć zaangażowaną społeczność, trzeba angażować się w społeczność. Trzeba lubić ludzi i chcieć z nimi kontaktu, żeby działać w social mediach – chyba że jesteś celebrytą któremu i tak będą lajkować niezależnie od tego co zrobisz. Odpowiedzi na story, wiadomości prywatne, są tak samo ważne jak komentarze i like, o ile nie ważniejsze. Ludzie widząc, że jesteś człowiekiem a nie jakimś obrazkiem na ekranie będą chętniej się angażować w Twoje treści. Więc polajkuj im tą reakcjęna relację, odpisz im w kilku słowach. Na komentarz nie odpisuj samym serduszkiem, daj coś od siebie. Chcesz, żeby tu byli, więc pokaż im to.
Pozostałych tipów nie będę pisać, gdyż ponieważ spanko mnie bierze. Ale macie je dostępne w fimiku – jeszcze raz do niego zapraszam. I do tego drugiego 🙂