Wszystko musi być idealnie

My sobie naprawdę lubimy utrudniać i uprzykrzać życie. Bo wszystko musimy robić idealnie.

Będę ćwiczyć na siłowni. No ale tak po prostu ćwiczyć? Trzeba by się może zapisać na zawody. Trójbój. Albo hyrox. Albo zawody sylwetkowe. Wezmę się za siebie i udowodnię sobie… no właśnie, co? I czy na pewno SOBIE? 

Bieganie? Zapiszę się na półmaraton żeby mieć motywację. Albo na maraton, żeby mieć większą. Boli mnie kostka, ale dam jakoś radę. 

Kolorowanki antystresowe? Omg, ale ludzie ładne robią. Ja też będę. Jezu, ale to jest frustrujące. A nie miało być antystresowe? 

Journaling, będę pisać żeby wyrzucić z siebie jakieśtam myśli i bałagan z głowy. No ale to nie może być taki zwykły zeszyt. Ma być rodem z pinteresta. Nie mam czasu rysować dzisiaj jakichś zawijasków. Aaa, walić to.

Don’t get me wrong, fajnie jest się challengować, poszerzać horyzonty, rozwijać umiejętności, odnajdywać w nowych rzeczach zajawki, hobby, pasję, może sposoby na życie. ALE czy my mamy w ogóle satysfakcję z procesu, czy czekamy tylko na efekt i z niego też w zasadzie nigdy nie jesteśmy zadowoleni bo zawsze można lepiej bardziej więcej?

Czy jak robimy trening, to mamy z niego jakąśtam radochę, cieszymy się że fajnie nam idzie, czy linczujemy się, że za kilka tygodni starty, muszę bardziej przycisnąć, jezu nie chce mi się ale trzeba? Czy jak biegniemy to jest nam fajnie, podziwiamy widoczki dosłownie i metaforycznie, cieszymy się chwilą, czy też z czegoś co miało być fajne zrobiliśmy przykry obowiązek, do którego musimy się zmuszać?

Czemu z czynności, które mają być odstresowujące, robimy wyścig kto zrobi większe arcydzieło? Mamy świetną zabawę ze smarowania pisakiem po papierze no ale to nie można tak smarować pisakiem po papierze, to trzeba zrobić tak żeby było śliczne, i wycieniować każdy listek.

Co jest uwalniającego w pisaniu, kiedy zanim zaczniemy pisać, musimy zgodnie z szablonami z sieci przygotować najśliczniejsze ever tabelki i linie? Tak śliczne, że aż żal później pisać na nich nasz myślotok, jak już pisać w takich tabelkach to przecież trzeba ładne rzeczy pisać.

I z wszystkiego robimy sobie wyścigi. W każdej dziedzinie życia koniecznie musimy zapierdzielać. Więcej, lepiej, bardziej. No dobra, nie przekonam was (ani siebie) żeby wszystko odpuścić, i też nie o to chodzi, żeby wszystko odpuszczać. Ale zostawmy sobie coś… w czym nie będziemy walczyć o wygraną, której swoją drogą nie ma, bo nie ma pucharu za bycie najbardziej przemęczonym sfrustrowanym zabieganym i poirytowanym człowiekiem. Róbmy czasami coś byle jak. Dla zabawy. Dla odpoczynku. Relaksu. Dla przełamania schematu idealności. Dajmy sobie chwilę spokoju. Zarówno w naszym napiętym harmonogramie jak i… napiętej głowie.

Dodaj komentarz